Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 1630
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Matki żony i kochanki": W przyjaźni siła

Niedawno zachwycaliśmy się siłą bohaterek „Gotowych na wszystko”. Ale 19 lat temu u nas też mogliśmy oglądać tak wyraziste kobiety!


Reklama

Teraz takie sytuacje właściwie się nie zdarzają. Dzisiaj, by uzyskać od którejkolwiek telewizji kontrakt na realizowanie serialu, nieźle trzeba się nachodzić. Natomiast Juliusz Machulski w 1995 roku nie miał tego problemu.

- Zawsze chciałem zrobić serial o silnych kobietach, myślących czasami fajniej niż faceci. Telewizja zwróciła się do mnie, bym nakręcił jakiś współczesny serial - wspominał reżyser.

Okazało się, że zarówno oczekiwania Machulskiego, jak i decydentów z TVP doskonale spełniał scenariusz napisany przez zespół pod kierownictwem Ryszarda Zatorskiego. Zostało tylko odpowiednio dobrać obsadę.

Praskie przygotowania

Małgorzata Potocka w serialu wcieliła się w postać Wandy Popiołek- Otrębowskiej, jedynej z czterech przyjaciółek, która po skończonej szkole pielęgniarskiej pracuje w wyuczonym zawodzie. - Pierwszego dnia zdjęć rozśmieszyłam całą ekipę - opowiadała aktorka. - Powiedziałam kostiumologom, że sama przygotuję się do roli. Pojechałam na Pragę do fryzjera, który robi lokówką takie fryzurki "na sztywno". Potem kupiłam sobie takie rzeczy, jakich nigdy normalnie bym nie kupiła, bo urągają godności kobiety - sukienki i spódniczki do kolan, a do tego takie płaskie kapcie. Tak wystrojona wkroczyłam na plan. Nigdy nie zapomnę widoku przerażonych oczu całej ekipy - dodała.

W obsadzie nie mogło zabraknąć jednej z ulubionych aktorek Juliusza Machulskiego, Elżbiety Zającówny. Zanim reżyser powierzył jej rolę Hanki Trzebuchowskiej, zdążyli wspólnie nakręcić już kilka filmów - m.in. dwie części "Vabanku" i "Seksmisję". W "Matkach, żonach i kochankach" zagrała panią stomatolog z własnym gabinetem. Po rozwodzie związała się ze znacznie młodszym mężczyzną. Oglądające serial kobiety bardzo interesował wątek młodego kochanka.

- Po zakończeniu zdjęć zapytałam Grzegorza Łukawskiego, który zagrał mojego ukochanego, dlaczego cały czas był taki spięty - opowiadała aktorka. - A on przyznał, że to była jego debiutancka rola, a już w pierwszej scenie leżał ze mną w łóżku, podczas gdy wokół nas kręciło się kilkanaście osób ekipy filmowej - dodała.

Swoją rolę w serialu także z rozrzewnieniem wspominała nieżyjąca już Gabriela Kownacka, która wcieliła się w postać Doroty Linder. - "Matki, żony i kochanki" to był mój pierwszy serial i zupełnie nowe zadanie - mówiła. - Przyjęłam tę rolę ze względu na Juliusza Machulskiego. Jego nazwisko gwarantowało, że produkcja będzie oglądana. I rzeczywiście tak się stało. Udział w tym serialu był życiową przygodą - podsumowywała aktorka.

Serial chronił

Aktorzy występujący w "Matkach, żonach i kochankach" zgodnie dziś przyznają, że ta produkcja przyniosła im ogromną popularność. Nie raz musieli tłumaczyć się z postępowania swoich bohaterów albo w ich imieniu udzielać życiowych porad. Podobno do dziś zdarza się, że są mocno identyfikowani z postaciami. Czasami pomaga to uchronić się przed sporymi kłopotami.

- Dzięki temu serialowi parę razy uniknąłem dostania w łeb - opowiada z uśmiechem Mateusz Damięcki. - Dochodziło do różnych dziwnych sytuacji i nagle słyszałem: ty, zostaw go, on grał w "Matkach, żonach i kochankach" - dodaje aktor.

Nic więc dziwnego, że gdy kilka miesięcy temu pojawiła się plotka, iż TVP rozważa nakręcenie trzeciego sezonu serialu, serca wielu telewidzów zabiły mocniej. Bo choć krytycy nie zostawili na produkcji suchej nitki, "Matki, żony i kochanki" oglądała cała Polska. I to z zapartym tchem.

hm

Dowiedz się więcej na temat: Matki żony i kochanki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje