Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,8
Bardzo dobry
Ocen: 1448
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Kultowe seriale": Prawdziwa historia nosa Borewicza

Znakiem rozpoznawczym Bronisława Cieślaka, czyli porucznika Borewicza z kultowego serialu „07 zgłoś się”, stał się złamany nos. Jaka jest jego prawdziwa historia?


Reklama

Bronisław Cieślak nie kryje, że serial "07 zgłoś się" wywrócił jego życie do góry nogami. Ale przyznaje, że zawsze lubił żyć intensywnie. Aktorem został przez przypadek. I od razu stał się bożyszczem, i to nie tylko kobiet. Do dziś cała Polska z przyjemnością ogląda przygody porucznika Borewicza. Dla młodszej widowni jest detektywem z polsatowskiego serialu "Malanowski i partnerzy".

- Tematyka kryminalna przewija się przez całe moje zawodowe życie - wyznaje. - Przez lata byłem przecież dziennikarzem. Akcja pierwszego reportażu "Młodzi tatuowani", jaki zrobiłem dla Polskiego Radia w Krakowie, rozgrywała się w poprawczaku. Po sześciu latach przeszedłem do telewizji. I tutaj pierwszy program, jaki zrobiłem, też miał kryminał w tle - był o obronie koniecznej.

Za mało gładka twarz

Zresztą tematyka półświatka frapowała go już w czasach, kiedy nikt nie myślał, że w ogóle coś zagra.

- Zawsze byłem ciekawy prawdziwego życia - wyjaśnia. -  A takiego nie pozna się w salonie, u cioci na imieninach czy na koncercie w filharmonii. Tylko na ulicy można poznać prawdziwy świat. Robiłem więc reportaże z izby wytrzeźwień, pogotowia ratunkowego, z targu, gdzie baby handlowały kapustą, a faceci szemranymi gołębiami. Pewnie też nie nadawałbym się do pięknego filmu rozgrywającego się w towarzystwie docentów od ornitologii. Mam za mało gładką twarz. I to, że kiedyś połamali mi nos, w rezultacie bardzo mi się przydało.

Jaka jest prawdziwa historia  nosa, który stał się jego znakiem rozpoznawczym?

- Nikt w to nie wierzy, ale historię mego nosa opowiedziałem w serialu "07 zgłoś się" - mówi Bronisław Cieślak. - Porucznik Borewicz wysiadając z samolotu, przechodzi obok bardzo atrakcyjnej stewardessy, która ma na mundurku tabliczkę "Małgosia Czarnecka". W charakterystyczny dla niego sposób flirtuje z nią. A ona na to: "A takie odzywki to pan wymyśla na poczekaniu czy na każdą okoliczność ma pan przygotowany taki playboyski tekst? Bo nie wygląda pan na myśliciela, tylko na boksera, i to kiepskiego, bo panu nos połamali." Dwa dni potem przez radio proszę stewardessę, by sprawdziła, czy na liście pasażerów jest jakiś facet. I okazuje się, że zgłasza się ta moja stewardessa. "Kłania się ten bokser-myśliciel. A nos to mi połamali nie na ringu, tylko paru górali było w pewnej sprawie innego zdania niż ja i tak się to skończyło."

Cud, że przeżył

- Oni przetrącili mi ten nos bez sensu - dodaje Bronisław Cieślak. - Studiowałem wtedy etnografię i pojechałem na praktyki studenckie do tej górskiej mieściny. Tak naprawdę wszyscy dostaliśmy za żołnierzy z czerwonych beretów, którzy przyjeżdżali tam na obozy kondycyjne i kochały się w nich miejscowe dziewczyny. Banda górali postanowiła dać nam w kość głównie za to, że byliśmy z Krakowa. Mnie dopadło siedmiu zbirów, skopali mnie okrutnie. To cud, że przeżyłem.

Okazuje się, że w kolejnych odcinkach jest więcej podobieństw między Bronisławem Cieślakiem a porucznikiem Borewiczem.

- Bo Krzysztof Szmagier, reżyser i scenarzysta, znał mnie prywatnie coraz lepiej i pisał już dla mnie - wyjaśnia aktor. - Sporo wątków w serialu brał też z mojego życia. Takich aluzji do mojej prywatności jest w tym serialu znacznie więcej.

Agencja W. Impact
Dowiedz się więcej na temat: Bronisław Cieślak | 07 zgłoś się

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje