Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 1634
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Kultowe seriale: 50 lat od pierwszego klapsa na planie "Czterech pancernych i psa"

Pierwszy odcinek "Czterech pancernych i psa" Telewizja Polska wyemitowała 9 maja 1966 roku. Chyba nikt wtedy nie przypuszczał, że po półwieczu ten serial wciąż będzie gromadził przed telewizorami spore grono widzów. Podobno tylko Roman Wilhelmi prorokował, że pancernych czeka sława.


Reklama

48 lat temu w polskich mieszkaniach szczęśliwych posiadaczy telewizorów zabrzmiała ballada, która przez wiele lat miała odbijać się echem od osiedlowych bloków. Utwór Adama Walacińskiego do słów Agnieszki Osieckiej śpiewany był (i jest) na festynach, stadionach, przy ogniskach i na rodzinnych uroczystościach.

Początek pancernomanii

Niestety, na dalszy ciąg trzeba było poczekać kilka miesięcy. 25 września 1966 roku ponownie pokazano odcinek "Załoga", a w kolejne niedziele doczekaliśmy się następnych. Rozpoczęła się pancernomania. Każdy kundel na podwórku musiał nazywać się Szarik, szczęśliwi posiadacze blond włosów zostawali Jankami, ale kluczem do towarzyskiego sukcesu na podwórku było zdobycie prawdziwego hełmofonu. Gazety, które publikowały zdjęcia Janka czy Marusi i teksty piosenek z serialu, nie leżały zbyt długo w kioskach. W całej Polsce zaczęły powstawać Kluby Pancernych.

Gdy w maju 1964 roku zaczęły się zdjęcia do serialu, nikt nawet nie przypuszczał, co w związku z tym zacznie się za ponad dwadzieścia miesięcy. Było tak, jak mówi jeden z bohaterów "Pancernych": "Na początku cichutko, a potem z przytupem".

Plan serialu, który kojarzy się ze scenami batalistycznymi i strzelaninami w pierwszych dniach zdjęciowych wyglądał bardzo skromnie. W Międzygórzu filmowano Janka Kosa na polowaniu na Syberii. Ujęcia z wypożyczonym z NRD tygrysem kręcono w Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Później ekipa przeniosła się do Żagania, gdzie korzystała m.in. z tamtejszego poligonu wojskowego dobrze znanego Januszowi Gajosowi z okresu pełnienia przez niego zasadniczej służby wojskowej.            

Powieść Janusza Przymanowskiego i pierwsza seria "Pancernych" kończą się nad brzegiem Bałtyku. Odcinek "Brzeg morza" (8.) miał być definitywnym pożegnaniem z bohaterską załogą. Stało się jednak inaczej. Twórcy ugięli się pod tzw. oddolnymi naciskami - prośbami oraz groźbami - i przystąpili do realizacji II i III serii. Dziś taką kontynuację nazwalibyśmy II i III sezonem.  

Ćwierć miliona fanów na Piotrkowskiej

Skala popularności aktorów z serialu była niewyobrażalna. Ba, nie tylko aktorów. Franciszek Szydełko, treser Trymera-Szarika, wspominał, że gdyby spełnił wszystkie prośby o jeden włosek z sierści psa, czworonóg byłby zupełnie łysy. Serialowa załoga spotykała się z tłumami wielbicieli w fabrykach i na stadionach. Jedno z takich spotkań wspominali aktorzy w wywiadzie w Telewizji Kino Polska:

Franciszek Pieczka: Wówczas nie było tak, jak to się dziś mówi, że ktoś jest gwiazdą. To nie były te kategorie. Ale kiedy mieliśmy przejechać w Łodzi ulicą Piotrkowską, nie doszło to do skutku, bo pojawiły się nieprawdopodobne tłumy i przejazd odwołano ze względów bezpieczeństwa.

Włodzimierz Press: Nie przejechaliśmy, bo to było niemożliwe. Na ulicy stało około 250 tysięcy ludzi. Założenie było takie, że przyjdą dzieci, które staną na chodniku, a my przejedziemy ulicą. Przyszły dzieci z rodzicami. Nie było miejsca ani na chodniku, ani na ulicy. Nie było mowy, żeby czołg przejechał.

Janusz Gajos: Odpilotowano nas na taki plac przy straży pożarnej i tam czekaliśmy na ostateczną decyzję. Pamiętam, że stałem tam z Romkiem Wilhelmim i obserwowaliśmy, jak solidna, żelazna brama, zamknięta na łańcuch, ugina się pod naporem ludzi. W końcu łańcuch pękł i tłum ludzi zaczął wdzierać się na ten plac.

Włodzimierz Press: A my, bohaterowie, uciekliśmy.

Janusz Gajos: Uciekaliśmy z Romkiem, jak szybko się dało. Do tej pory, choć minęło tyle lat, gdy widzę więcej niż pięćdziesiąt osób, które czegoś ode mnie chcą, wolę się nie zbliżać.

Franciszek Pieczka: W końcu postanowiono, że to spotkanie odbędzie się w hali sportowej, ponieważ ten tłum był tak rozochocony. Zdecydowano też, że przewiozą nas w oddzielnych wozach strażackich, żeby cała czwórka nie jechała jednym. Zakładano, że jeśli tłum dopadnie jednego, to przynajmniej pozostali wyjdą z tego cało.

Ludzie po prostu pokochali tych bohaterów i wcielających się w nich aktorów. I naprawdę nikt nie wierzył, że to "Pancerni" wygrali wojnę, a przygodowy serial przedstawia prawdziwą wersję historii. To wiele lat później niektórym ludziom pomyliły się konwencje.

Majówka we Wrocławiu

Stolica Dolnego Śląska jest chyba najbardziej uprawniona do organizowania jubileuszy legendarnego serialu. To we Wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych rozpoczęto 50 lat temu produkcję "Czterech pancernych i psa". W serialu znalazły się również zdjęcia plenerowe z miasta, które w niektórych scenach "gra" Warszawę, między innymi warszawską Pragę.

Rocznicowa zabawa z "Pancernymi" rozpocznie się na podwrocławskim poligonie 11 maja o godzinie 12. (Bezpłatne dojazdy autobusami MPK Wrocław w godz. 10-19, z przystanku ul. Żmigrodzka / róg Kamieńskiego.)

Na poligonie odbędą się wybory najładniejszego Szarika, w których właściciel psa może wygrać nagrodę pieniężną i paczkę z mięsem dla swojego pupila. Zaplanowano też konkurs sobowtórów bohaterów serialu. W ramach programu estradowego zaprezentowane zostaną piosenki z serialu i musicalu "Czterej pancerni i pies" w wykonaniu Teatru GROT.

Na majówkę zaproszone zostały osoby związane z działalnością "Klubu Pancernych".

O przybliżenie realiów zaprezentowanych w serialu zadbają grupy rekonstrukcji historycznej i indywidualni miłośnicy militariów. Na poligonie nie zabraknie pokazów współczesnej techniki wojskowej, popisów muzyków w mundurach i - co bardzo ważne - efektów pracy mistrzów kuchni polowej. Udział Aeroklubu Wrocławskiego gwarantuje, że poruszona zostanie nie tylko ziemia, ale i kawałek nieba nad poligonem.

Agencja W. Impact
Dowiedz się więcej na temat: Czterej pancerni i pies

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama