Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 1630
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Alf": Kosmiczny przyjaciel

W drugiej połowie lat 80. świat oszalał na punkcie sympatycznego kosmity. Sercami Polaków zawładnął na początku lat 90. Okazuje się, że gdy Alf wywoływał u nas salwy śmiechu, twórców serialu doprowadzał do łez. Sprawdziliśmy, co strasznego działo się na planie.

Błyskawicznie pokochaliśmy małego kosmitę z planety Melmac, który w dość bezczelny sposób zadomowił się u rodziny Tannerów po tym, jak jego statek kosmiczny rozbił się w ich garażu. Mieszkał na poddaszu, miał niespożyty apetyt, zwłaszcza na koty.

Reklama

Jednak najbardziej urzekła nas bezpośredniość i sarkastyczne komentarze, którymi obdarowywał domowników. Z uśmiechem przyglądaliśmy się, jak Alf poznawał ziemskie obyczaje, uzależnił od oglądania telewizji, zaprzyjaźniał z ludźmi, rozrabiał i doprowadzał Willie’ego Tannera do szewskiej pasji.

Morderczy plan

Widzowie uwielbiali oglądać perypetie przyjacielskiego kosmity. Jednak mimo ogromnego sukcesu, stacja NBC nakręciła tylko 4 sezony "Alfa" i przerwała nagrywanie dalszych odcinków w kluczowym momencie (Alf został namierzony przez wojsko). Nie pomogły błagania widzów.

Jeszcze w trakcie trwania zdjęć zaczęły krążyć plotki o koszmarnej atmosferze panującej na planie, ale produkcja nabrała wody w usta. Dopiero po decyzji dyrekcji stacji NBC, prawda ujrzała światło dzienne.

Plan serialu został zorganizowany w niedużej hali, gdzie pomieszczenia domu Tannerów umieszczono 120 cm nad ziemią, by zamontować 14 zapadni, umożliwiających obsługę kukiełki Alfa. Jej animacją zajmował się Paul Fusco, twórca serialu. Podczas zdjęć aktorzy musieli skupić się na wypowiadaniu swoich kwestii, unikać wpadania w dziury w podłodze i powstrzymać przed spoglądaniem pod nogi.

Na domiar złego, podczas ujęć często trzeba było resetować mechanizm obsługujący zapadnie, ponownie ustawiać kamery i oświetlenie, co wymagało dodatkowego czasu i rodziło frustrację członków ekipy. 

Bez pożegnania

Aktorzy grający w serialu nie zostawili na nim suchej nitki. Okazuje się, że z trudem znosili fakt, iż to zaledwie 130 centymetrowa kukiełka była gwiazdą na planie.

- Kiedy nakręciliśmy pilota, nie przypuszczałem, że dostaniemy zielone światło - zdradza Max Wright, odtwórca roli Willie’ego Tannera. - Alf był zabawny i pomysłowy. Poruszał się naprawdę świetnie - kontynuował aktor. Lecz w rzeczywistości nienawidził tego, że był drugoplanowym aktorem, a Alf miał najlepsze dialogi.

- To była ciężka i ponura praca. Nie mogłem doczekać się końca - krótko skomentował Max. Musiał być bardzo niecierpliwy, bo jak zdradziła Anne Schedeen, wcielająca się w rolę Kate Tanner, ostatniej nocy zdjęciowej, tuż po ujęciu, Wright po prostu poszedł do swojej garderoby, spakował walizki, wsiadł do samochodu i zniknął.

- Nikt nie musiał rzucać hasła "zwijamy się". Nie było żadnych pożegnań. Odetchnęliśmy z ulgą, że już koniec - dodaje Anne. Schedeen nie ukrywa, że w pracy nie było im do śmiechu. - Nie mieliśmy powodów do radości. Nawet świetne wyniki oglądalności nie rekompensowały nam ogromnego stresu, napięcia i nieustannego zmęczenia, które udzielało się wszystkim podczas pracy - zdradza.

- Kręciliśmy koszmarnie wolno. 25-minutowy odcinek powstawał w ciągu 18-25 godzin - dodaje aktorka. Anne przyznaje, że nie miała problemu ze współpracą z odtwórcami ról najmłodszych w rodzinie Tannerów, to dorośli byli najbardziej kłopotliwi. - Byliśmy dużą dysfunkcyjną rodziną - dodaje.

Andrea Elson (Lynn Tanner) przesiadywała w garderobie Shedeen i traktowała Anne, jak ciotkę. Najtrudniejszy był dla niej czas, kiedy kręcili drugi sezon. Wtedy zaczęła chorować na bulimię. - Dorastałam i moje ciało zmieniało się, a ja chciałam pozostać szczupła. Pięć razy w tygodniu chodziłam na ćwiczenia. Miałam obsesję. Napięcia w pracy pogarszały moje samopoczucie. Panowało przekonanie, że Alf jest najważniejszy i dopiero potem my. Nikt nie chciał wrócić, by dokręcić nawet epilog - mówi z goryczą Andrea.

Najlepsze wspomnienia ma Benji Gregory, który grał Briana Tannera. - Dla mnie to był gigantyczny plac zabaw. Wdrapywałem się na rusztowania i bawiłem z ludźmi z ekipy - wspomina Ben. - Nie ważne, jak się czułem i jakie mam wspomnienia. Wiem, że "Alf" sprawił widzom wiele radości - dodaje Wright.

nex

Dowiedz się więcej na temat: Alf

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje