Two and a Half Men

Dwóch i pół

Ocena
serialu
7,3
Dobry
Ocen: 117
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Komediant w prywatnym piekle

Ostatnio głośno jest o 45-letnim aktorze Charliem Sheenie. Zarabia krocie, wydaje głównie na narkotyki i prostytutki, pije na umór, grozi kobietom, obraża producentów... Do tej pory kolejne skandale napędzały jego karierę. Czy teraz uległa ona załamaniu?

Od Toppera Harleya do Charliego Harpera

Naprawdę nazywa się Carlos Irwin Estevez i jest trzecim synem popularnego aktora Martina Sheena, który urodził się jako Ramon Gerard Antonio Estevez i przyjął pseudonim sceniczny, by oddać cześć katolickiemu arcybiskupowi. W Charliem Sheenie nie ma jednak nic z uduchowionego teologa, Fultona J. Sheena.

Reklama

Porywczy charakter, talent do wywoływania skandali, rozkochanie w narkotykach i słabość do gwiazd porno zbliża Charliego Sheena pod względem temperamentu do legendy kina Klausa Kinskiego. O ile jednak Kinsky był niezaprzeczalnie geniuszem w swoim fachu, to nie jest pewne, czy - poza kolejnymi skandalami - gwiazdor serialu "Dwóch i pół" może zapisać się czymkolwiek w historii kina. Wg nas, miał taką szansę...

Nie miał trudnego startu w świecie kina - jego ojciec był przecież znaną gwiazdą. Charlie jako aktor debiutował już jako ośmiolatek w filmie "Egzekucja szeregowego Slovika", w którym wystąpił u boku swojego ojca Martina Sheena.

Pierwszy przełom w jego karierze nastąpił w 1986 roku, kiedy stworzył udaną kreację w wyśmienitym obrazie Oliviera Stone'a "Pluton". Warto zaznaczyć, że rolą naiwnego młodego żołnierza dopełnił obrazu podobnej postaci, którą jego ojciec zagrał we wcześniejszym "Czasie apokalipsy" Coppoli.

Rok później Stone zaprosił Sheena do współpracy przy innym głośnym projekcie - "Wall Street", gdzie znów zagrał w duecie z ojcem.

Także w tym filmie młody aktor dał popis znakomitego warsztatu. Wszystko wskazywało na to, że jego kariera podąża w dobrym kierunku. Gdyby miał jeszcze szansę zagrać w kilku innych produkcjach, Charlie Sheen stałby się ikoną pokolenia młodych Amerykanów, którzy mieli być wysłani na front pierwszej wojny w Iraku. Albo pokolenia tych, którzy mieli pieniądze na to, żeby się z tego wykpić...

Olivier Stone miał jednak inne zdanie o Charliem. Młody aktor miał wcielić się w weterana wojny wietnamskiej, Rona Kovica, w kolejnym filmie Stone'a, "Urodzony 4 lipca". Ostatecznie w filmie zagrał Tom Criuse.

Skoro nie udało mu się powrócić do wietnamskiej dżungli, aktor ruszył ścieżką prowadzącą w objęcia komedii. Na początku lat 90. dwukrotnie wcielił się w postać Toppera Harleya w postmodernistycznym fajerwerku absurdalnego humoru, czyli serii "Hot Shots!". Odnotował także udany występ w komedii "KasaMowa" i, jak wiele gwiazd lat 90., gościnny występ w serialu "Przyjaciele".

W telewizji na dobre zadomowił się wraz z rozpoczęciem produkcji sitcomu "Dwóch i pół" w 2003 roku. Jego bohater, Charlie Harper, poza imieniem, ma - podobnie jak Sheen - zamiłowanie do kobiet i kłopotów.

Ta kreacja przyniosła Sheenowi ogromne pieniądze i sławę, ale czy dała mu spełnienie rozpalonych (być może) przez Oliviera Stone'a ambicji? Z pewnością nie.

Pikowanie na ekranie

Kiedy pozycja Charliego Sheena w świecie telewizyjnych produkcji ugruntowywała się, jego życie osobiste zaczęło przypominać metaforę jednej ze scen z filmu "Hot Shots!", w której Topper wypada z samolotu, by z ogromną prędkością, widowiskowo wbić się głową w ziemię.

Już w 1995 roku nazwisko Sheena wypłynęło w plotkarskich mediach przy okazji głośnego procesu Heidi Fleiss, zwanej "burdelmamą Hollywood". Ujawniła ona wówczas obszerne listy nazwisk sławnych klientów, którzy odwiedzali należące do niej domy publiczne.

Trzy lata później Charlie przedawkował narkotyki podczas swojego słynnego eksperymentu o nazwie: "Co się stanie, kiedy wstrzyknę sobie dożylnie dużą dawkę kokainy?". Szybko opuścił jednak szpital. Być może dzięki modlitwie narodu amerykańskiego, o którą w mediach prosił jego ojciec Martin.

W 2005 roku, po trzech latach małżeństwa, rozpadł się związek Charliego Sheena ze znaną aktorką Denise Richards. Powodem była oczywiście skłonność do alkoholu, narkotyków i… przemocy, jaką wykazywał nasz bohater.

Upłynęły kolejne trzy lata - Sheen po raz trzeci (pierwszą żoną aktora była Donna Peele) stanął na ślubnym kobiercu. Jego wybraną została Brooke Mueller. Rok 2008 upłynął jednak Charlie'emu nie tylko na słuchaniu echa ślubnych dzwonów, ale także na wsłuchiwaniu się w słodki dźwięk 'ka-czing!", jaki w każdej kreskówce wydaje zamykana szuflada kasy. Zajął bowiem pierwsze miejsce w rankingu najlepiej zarabiających aktorów telewizyjnych.

"Za minutę wygłupów przed kamerą inkasuje 33 tys. dolarów. Inni muszą biegać, a on, jeśli nie leży w łóżku czy na kanapie, to siedzi przed fortepianem. Gdzie jest sprawiedliwość?" - pytał zdumiony dziennikarz branżowego tygodnika "Entertainment Weekly".

Dowiedz się więcej na temat: charlie sheen | Dwóch i pół

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje