BrzydUla

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 29393
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Wciąż nie może nacieszyć się... mężem!

Grażyna Strachota, czyli Helena Dobrzańska z "Brzyduli" i Irena Krawiec z "Barw szczęścia", od prawie 20 lat jest bez pamięci zakochana w swoim... mężu, znanym komentatorze sportowym, Dariuszu Szpakowskim.

Historia miłości Grażyny Strachoty i Dariusza Szpakowskiego zaczęła się w kolejce do wyciągu narciarskiego na Kasprowy Wierch. Ona pojechała w góry, żeby nauczyć się jazdy na nartach, on - żeby tę umiejętność doskonalić. Wcześniej znali się tylko z widzenia i słyszenia. Darek podziwiał Grażynę jako aktorkę, Grażyna lubiła słuchać, jak Darek komentuje w telewizji mecze piłki nożnej. Wkrótce minie 25 lat od dnia, gdy po raz pierwszy spotkali się pod Kasprowym.

Reklama

- Pamiętam, że wtedy, w kolejce do wyciągu, Darek bardzo chciał mnie poderwać, ale dałam mu kosza, żeby nie myślał, że jak pracuje w telewizji, to absolutnie wszystko mu wolno - wspomina Grażyna Strachota.

- Na szczęście szybko okazało się, że mogę się na coś przydać - dodaje ze śmiechem Dariusz Szpakowski.

Dariusz zobaczył, że Grażyna nie daje sobie rady z nartami i podjechał do niej zapytać, czy może w czymś pomóc. I dopiero wtedy rozpoznał w niej aktorkę z przedstawienia teatralnego, którym zachwycał się kilka miesięcy wcześniej.

Lekcja jazdy na nartach, jakiej Darek udzielił Grażynie, skończyła się bardzo długą i szczerą rozmową w przytulnej zakopiańskiej restauracji.

- Rozmawialiśmy o wszystkim! Nie wiem, jak to się stało, ale od razu zakochałam się w Darku na śmierć i życie. Podobał mi się jako mężczyzna, ceniłam go jako komentatora sportowego, imponował mi jako inteligentny i wrażliwy człowiek. Cztery lata później byliśmy już małżeństwem - mówi aktorka.

Tuż po ślubie państwo Szpakowscy wspólnie podjęli decyzję, że Dariusz zarabiać będzie na utrzymanie rodziny, a Grażyna poświęci się domowi. Zdawali sobie sprawę, że ucierpi na tym jej aktorstwo, ale właśnie spodziewali się dziecka i uznali, że taki układ będzie najkorzystniejszy dla całej rodziny.

Kiedy urodziła się Julia, ich pierwsza córka, Dariusz wprost szalał ze szczęścia. Rozpieszczał ją nieprzyzwoicie, choć zdawał sobie sprawę, że nie jest to najlepsza metoda wychowawcza, ale w ten sposób starał się wynagrodzić jej swoją ciągłą nieobecność w domu.

Julia miała sześć lat, kiedy na świat przyszła Gabrysia. I Grażyna znów odłożyła na później swój powrót na scenę. Tęskniła za pracą w ukochanym zawodzie, ale najważniejsze zawsze było dla niej dobro dzieci. Dopiero gdy Gabrysia poszła do przedszkola, Grażyna wróciła do teatru. Niemal w tym samym czasie przypomnieli sobie o niej producenci i reżyserzy serialu "Złotopolscy", którzy szukali odtwórczyni roli Marity Collin-Urbańskiej - przebojowej Amerykanki mającej wprowadzić sporo zamętu do życia bohaterów telenoweli. Grażyna Strachota bez wahania przyjęła propozycję zagrania tej roli.

Państwo Szpakowscy uchodzą za bardzo szczęśliwą parę. Są znani z tego, że każdą wolną chwilę zawsze spędzają we dwoje, że każde wakacje starają się tak zorganizować, by móc nacieszyć się sobą.

- Tylko w weekendy i w wakacje możemy nadrobić zaległości w byciu razem - mówi aktorka.

Agencja W. Impact

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje