Barwy szczęścia

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 11838
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Zagra w filmie erotycznym!

Marta Nieradkiewicz uważa, że nie jest tematem do plotkowania. To się jednak może zmienić, gdy skończy pracę nad nowym filmem - erotycznym.

W serialu "Barwy szczęścia", gdzie gra jedną z głównych ról, zaczęła występować zaraz po studiach.

Reklama

"To był trudny dla mnie moment, bo gdy kończyłam szkołę, zaczynały się wakacje i okazało się, że nie dostałam etatu w teatrze, tak jak mi to pewien dyrektor obiecał. Zostałam nagle bez niczego. Poszłam na casting do Barw szczęścia i los się do mnie uśmiechnął" - wyznaje artystka.

Jej koledzy po fachu często nie traktują pracy w serialu jak prawdziwego aktorstwa, ale raczej jako sposób na zarabianie pieniędzy. Nieradkiewicz nie podoba się takie podejście.

"Można oczywiście przyjść na plan i po prostu odwalić robotę, ale przecież to jest moja praca, którą firmuję swoim nazwiskiem. Wykonuję ją rzetelnie, bo ktoś to ogląda. Tak naprawdę na planie serialu bardzo dużo się nauczyłam. I to takich rzeczy, jakich nie wyniosłam ze szkoły. Mam świadomość kamery i wyczucie np. gdzie stanąć, żeby dobrze padało światło, gdzie mnie widać, a gdzie przekroczę oś" - przekonuje aktorka.

W serialu wciela się w postać Julii, którą wyposażyła w kilka swoich cech.

"Ma taką moją energię, zadziorność i niewyparzony język!" - tłumaczy.

"Barwy szczęścia" to bardzo lubiana i chętnie oglądana produkcja. Dzięki występom w niej Nieradkiewicz zyskała na popularności. Fani serialu zaczepiają ją nawet na ulicy.

"Zdarzają się śmieszne sytuacje, gdy ludzie biorą mnie za Julkę. Kiedyś zostawiłam samochód u mechanika, nagle jakaś pani łapie mnie za rękę i pyta: To twój czy Pawła?. Czasem czuję, że jestem rozpoznawana, ale staram się nad tym nie zatrzymywać na dłużej. Raz tylko, kiedy wyjechałam nad polskie morze, rzeczywiście było ciężko i musiałam uciekać. Poza tym postać, jaką gram nie wzbudza mocnych emocji. Choć pewnie niedługo dostanę jakimś pomidorem w głowę, albo jajem" - tajemniczo mówi aktorka.

Artystka nie ogranicza się tylko do grania w "Barwach szczęścia".

"Pracuję w teatrze i gram w filmie Z miłości - już rok temu mieliśmy rozpocząć zdjęcia, ale dopiero teraz doszły do skutku" - przyznaje.

Obraz "Z miłości" ma zawierać mocne sceny erotyczne.

"Zawsze chciałam zagrać u Ani Jadowskiej, ale muszę przyznać, że jestem przerażona" - twierdzi Nieradkiewicz.

"Dostając taką rolę wiedziałam, że inaczej się jej nie zagra, więc jeśli się na nią zdecydowałam, to i na sceny erotyczne" - dodaje.

Aktorka marzy żeby zagrać kiedyś u Almodovara.

"Zawsze zazdrościłam pięknej Penélope Cruz. Chciałabym choć trochę dotknąć kina europejskiego" - kończy.

Marta Nieradkiewicz o filmie "Z miłości":

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje