"Ally McBeal": Rodzina na pierwszym miejscu

Dzięki roli Ally McBeal w jednej chwili znalazła się na szczycie. Czegoś jednak jej brakowało do szczęścia. Kiedy pojawił się w jej życiu syn, odłożyła karierę na bok. I nie żałuje!

Swoje oryginalne imię Calista (najpiękniejsza - w j. greckim) zawdzięcza mamie. Całe dzieciństwo przyszła aktorka spędziła na walizkach z uwagi na charakter pracy jej ojca, Ronalda. Gwiazda przyznaje, że od małego lubiła uciekać w świat fantazji.

Reklama

Po ukończeniu liceum dostała się na wydział artystyczny na Rutgers University (New Jersey). Początkowo jednak aktorstwo traktowała jako hobby. Do czasu, gdy jedną ze swoich kreacji zachwyciła reżysera.

- Pomyślałam: "Chyba to coś dla mnie" - wspominała. W okresie studiów związana była z kolegą ze szkoły. Nawet się zaręczyli. - Byłam zakochana, ale czułam, że on pragnie kobiety, która urodzi mu dziecko i będzie kurą domową. Wtedy nie widziałam siebie w takiej roli - wyznała.

Tym samym po otrzymaniu dyplomu (1988 r.) oddała pierścionek, a następnie wykonała skok na głęboką wodę i przeniosła się do stolicy teatru - Nowego Jorku.

Czekając na... sukces

Występowała gościnnie w operach mydlanych oraz na deskach teatru, zarabiając średnio 200 $ miesięcznie. - Dorabiałam jako podawacz ręczników w klubach sportowych, kelnerka i instruktorka fitness. Wielokrotnie zastanawiałam się: po co wybrałam tę drogę zawodową? Jestem spłukana, głodna i nie mam żadnej stabilizacji - zdradziła po latach.

Jej notowania na Broadwayu szły w górę, a w międzyczasie pojawiały się kolejne propozycje filmowe - m.in. w "Klatce dla ptaków" (1996 r.). Jeden z jej występów w teatrze zobaczył David E. Kelley, który akurat kompletował obsadę do nowego projektu.

Calista jednak nie była zainteresowana, nawet nie przeczytała scenariusza. Dopiero po naciskach agentki oraz samego Kelley’ego poleciała do Los Angeles, by wziąć udział w castingach do roli Ally McBeal. Zrobiła wrażenie i dostała główną rolę. Zdecydowała się porzucić Nowy Jork i zamienić go na Kalifornię.

- Urzekła mnie historia miłosna Ally i Billy’ego, wyjątkowość postaci oraz całej tej otoczki. Inny styl narracji, halucynacje, monologi wewnętrzne i wspaniałe elementy nigdy wcześniej niewystępujące w innych serialach. Sama Ally była niespotykana, osobliwa, ekscentryczna, inteligentna - argumentowała.

Nowy rozdział

Kilka tygodni emisji wystarczyło, by Ally podbiła serca publiczności, a Calista stała się jedną z najbardziej śledzonych przez fotoreporterów gwiazd TV. - To było niespodziewane i przeszło wszelkie moje oczekiwania. W jednej chwili stałam się gwiazdą, idolką, wzorem do naśladowania, a paparazzi postawili sobie za cel, by udowodnić, że nie jestem idealna - mówiła. Jednak ona złośliwie nie dostarczała im sensacji, jak jej bohaterka.

Od początku pojawiała się w towarzystwie kilku mężczyzn, m.in. aktorów Paula Rudda, Franka Wooda oraz Sama Trammella, ale żaden z nich na dłużej nie zagrzał miejsca u jej boku. Zresztą wkrótce coś innego zaczęło zwracać uwagę mediów.

Po premierze 3. sezonu (1999 r.) wszyscy zauważyli, że aktorka bardzo schudła. Pojawiły się plotki, że Calista cierpi na anoreksję lub bulimię. - Mam małe kości. To sprawa genetyki. Moja rola jest bardzo wyczerpująca - broniła się w tamtym okresie. Po latach jednak przyznała, że cierpiała na zaburzenia odżywiania. - Za mało jadłam, za dużo ćwiczyłam. Na planie 4. serii wyglądała już zdrowiej, a paparazzi zaczęli coraz częściej widywać ją u boku nowego kolegi z planu - Roberta Downeya Jr.

Z każdym dniem stawali się coraz bardziej nierozłączni, mówiono nawet o zaręczynach. Niestety, w listopadzie 2001 r. Downey Jr. został kolejny raz zatrzymany za posiadanie i zażywanie narkotyków. Trafił na odwyk i zniknął z życia zarówno Ally McBeal jak i Calisty, która z powodu wyczerpania i odwodnienia 13 grudnia zemdlała na planie.

Życiowe role

Po miłosnym rozczarowaniu Flockhart poczuła... instynkt macierzyński. - Marzę, by zostać matką. Nie mam zamiaru czekać na pojawienie się pana idealnego, by założyć rodzinę - oznajmiła. Kilka tygodni później, zachęcona przez decyzję Sharon Stone, rozpoczęła proces adopcyjny. - Los pobłogosławił mnie pięknym synkiem - pochwaliła się w styczniu 2001 r.

- Macierzyństwo to najwspanialsza rzecz, jaka przydarzyła mi się w życiu. Rodzicielstwo to wyzwanie i ogromna odpowiedzialność do końca życia - mówiła tuż przed rozpoczęciem zdjęć do 5. sezonu "Ally...". Jak się wkrótce okazało - ostatniego.

- To był wspaniały i ekscytujący czas. Dzięki tej roli stałam się niezależna finansowo, poznałam przyjaciół na całe życie. To była niesamowicie kreatywna przygoda - mówiła ostatniego dnia na planie. Pytana, czy wkrótce zagra w jakimś nowym serialu, odpowiedziała: - Na pewno nie w najbliższym czasie. Teraz priorytetem jest mój syn Liam.

Wkrótce, na rozdaniu Złotych Globów poznała hollywoodzkiego gwiazdora Harrisona Forda. - Nie był to przykład miłości od pierwszego wejrzenia, ale od tego momentu zaczęliśmy się spotykać - zdradziła i dodała: - Różnica wieku nigdy nie była problemem. Czasami czuję się, jakbym to ja była starsza o 22 lata. Harrison jest wulkanem energii i dobrego humoru. Zaręczyli się w walentynki 2009 roku, a pobrali rok później.

Inne priorytety

Przez pięć lat konsekwentnie odrzucała propozycje nowych ról, np. Susan w "Gotowych na wszystko". W końcu jednak Calista zdecydowała się, by wrócić na mały ekran. -

Mój syn skończył 5 lat, poszedł do przedszkola, a ja zostałam w domu. Zatęskniłam za graniem. Bez większego zastanowienia przyjęła rolę w serialu "Bracia i siostry". Ponoć postawiła tylko dwa warunki. Chciała, by zdjęcia odbywały się w Los Angeles oraz żeby... w ciągu dnia zdjęciowego mogła wyjść do domu i zjeść tam obiad.

Przy ostatnim sezonie, po odejściu jej ekranowego partnera Roba Lowe’a (z powodu cięcia kosztów), poprosiła o zmniejszenie swojej roli, chcąc aktywnie uczestniczyć w procesie edukacji Liama. Po zdjęciu z anteny "Braci i sióstr" (2011 r.) ponownie poświęciła się roli żony i matki, godząc się jedynie na drobne występy gościnne. Do czasu.

Wiosną 2015 r. zgodziła się zagrać Cat Grant w "Supergirl".

- Cieszę się, że mogę uczestniczyć w produkcji, która pokazuje i chwali siłę kobiet. To wspaniałe uczucie być częścią tego projektu - mówiła na imprezie promocyjnej.

Niestety, kiedy w ub.r., przed 2. serią, ze względu na koszty produkcja przeniosła plan do Vancouver, poprosiła o zwolnienie z kontraktu. Od tej pory wpada do National City jedynie gościnnie, spędzając większość czasu z mężem i synem.

MG


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje